wtorek, 31 sierpnia 2010

Wyrabiamy normę!

Człowiek z natury jest istotą wygodną. Gdy stawiamy sobie wielkie cele czujemy się podekscytowani nową przygodą, ale często bywa tak, że coś w środku nie współgra. Jest to nasza strefa komfortu i wewnętrzny leń, który czasem się wybudza z snu zimowego i rozrabia jak się da.

Przy odbiorze którejś tam wypłaty, postanowiłem, że będę rentierem. Już wtedy wiedziałem o tym, że w żadnym wypadku nie pogodzę się z modelem życia typu „tyraj-na-zus-i-czekaj-aż-nfz-wykopie-Ci-elegancki-dołek-w-ziemii”. Nie chciałem, by „Psalm dla stojących w kolejce” objął mnie swoją tematyką.

Od tamtej pory minęło kilka lat. Po drodze angażowałem się w wiele projektów, przewinąłem się przez kilka branż. Poznałem kilkaset ludzi, którzy reprezentowali bardzo różne profile zawodowe. Miałem przyjemność poznać pracowników fizycznych, biurowych, kadry kierownicze, prezesów firm a także rentierów, czyli ludzi, którzy utrzymują się z odsetek od lokat. Zauważyłem, że niektórzy z nich mają problemy z „wyrabianiem normy”. Część z nich nie potrafiła zorganizować sobie czasu pracy. Problem ten dotykał szczególnie ludzi, którzy byli pracownikami niższego szczebla. Podobny problem miewali początkujący managerowie, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z zarządzaniem.

Rozumiałem ich doskonale – podobny problem miałem i ja. Byłem niezorganizowany.

Jak sobie z tym problemem poradzić?

Ukończyłem Zarządzanie i Psychologię Biznesu – wiem, że studenckie podręczniki pełne są mądrych i uczonych definicji. Znajdzie się nawet kilka mądrych wzmianek o praktycznych metodach motywacji personelu – ale tematyka automotywacji i autoorganizacji, jest już zaniedbywana.

Wymyśliłem więc narzędzie, które prywatnie nazwałem tabelą jakości. Jak taka tabela wygląda i jak się ją konstruuje? Bardzo prosto.



Załóżmy, że ktoś postawił sobie za cel zrobić 100 pompek w ciągu tygodnia, przebiec sumaryczną długość maratonu (42,195 km) i spędzić na basenie 50h. Tak prozdrowotnie .

Tydzień zwykle ma 7 dni. Jeżeli podzielimy cele tygodniowe na dni, wychodzi nam (zaokrąglając w górę) 15 pompek, 6,3 km do przebiegnięcia oraz 7,2h na basenie – każdego dnia. Jeżeli codziennie wyrobimy taką normę, mamy zagwarantowaną realizację celów – i to z nadwyżką ponieważ ułamki zaokrąglałem w górę.

Tworzymy sobie tabelkę, za każde wykonane zadanie wpisujemy 1 lub 0 dla niewykonanego zdania.

Kilka uwag:



Na przykładzie widzimy, że naszemu sportowcowi coś po drodze nie wyszło. W środę nie przebiegł 6,3km (być może nie ruszył się z domu, albo przebiegł tylko 6km). W piątek coś nawalił przy pompkach – zapomniał o piętnastej, lub coś w tym stylu. Wykonał 19 z 21 zadań (3 zadania x 7 dni) – czyli wyrobił 90,4% normy.

Zauważcie ciekawą zależność – nawaliły tylko dwa szczegóły i jesteśmy prawie 10% w plecy.

Dlatego też warto zawyżać swoje normy i swoje cele. Nie ma co ukrywać, że przy złożonych przedsięwzięciach wiele spraw się komplikuje. Dlatego też swoje normy dzienne należy zawsze zawyżać o 10%. Daje nam to gwarancję, że nawet przy drobnych potknięciach, nasze efekty będą zadawalające.

Kolejna moja opinia: pomiędzy wykonywaniem każdej czynności warto zrobić sobie przerwę. Po pierwsze zmęczony człowiek jest mniej efektywny. Odpoczywać powinno się krótko a często – ale o tym innym razem. Po drugie warto się nagradzać za wykonywanie drobnych kroków – inaczej dojdzie do wypalenia. Analogicznie, nie wolno narzucać sobie norm nierealnych do wykonania.



Ćwiczenie Praktyczne: zrób sobie (np. w Excelu) tablicę jakości. Podziel swoje cele na w miarę krótkie okresy czasu i ustal normy dzienne/tygodniowe/jak Ci wygodnie. Zauważ, że uruchamia to prawo przyciągania – zmusza Cię do skupienia na konkretnym zagadnieniu. Zastanów się w jaki sposób możesz ulepszyć te rozwiązanie?

1 komentarz:

Witam.

Zachęcam wszystkich do komentowania. Krytyka jest wyjątkowo mile widziana. Zastrzegam sobie prawo do moderacji komentarzy, które łamią zasady dobrego wychowania.